Dzień Jeża

Ani się obejrzeliśmy, a śmignął nam do historii kolejny kolczasty #DzieńJeża 🦔 - jednego z naszych najbardziej fascynujących, jakże od nas zależnych polskich Mocarzy. I co najważniejsze, ten oby jak najbardziej niepodległy zwierzak, wcale nie okrada nas z owoców, jak niegdyś sądzono, a pochłania liczne ślimaki czy owady, które same chciałyby zjeść nam te owoce 😉
#JeżuNiepodległy #ChrońmyJeże
11.11.2020

Wilki i hucuły

Dwunożni myśliwi polujący na terytoriach wilczych watah są wręcz zobowiązani do uwzględniania w swoich rocznych planach łowieckich konkretnego rocznego zapotrzebowania pokarmowego myśliwych czworonożnych. Szacowanie wielkości naturalnych "ubytków" powodowanych przez miejscowe wilki wcale nie jest takie trudne, bo nie musi, a nawet nie powinno opierać się wyłącznie na znalezionych wilczych ofiarach i ich resztkach, bowiem byłoby w ten sposób znacznie zaniżane. Znając wielkość watahy i faktyczną liczebność roślinożerców można w zgrabnym przybliżeniu wyliczyć zapotrzebowanie watahy wynikające z ich biologii w oparciu o dotychczasowy materiał badawczy dostępny w literaturze specjalistycznej. W praktyce bywa z tym niestety bardzo różnie, począwszy od ustalania faktycznej liczebności roślinożerców przyjmowanych do określania planów pozyskania. Z reguły wilki skazane są na intensywne konkury o pokarm z łasymi na dziczyznę, trofea i przygodę ludźmi, którzy polując rzadko uwzględniają potrzeby tych wymagających drapieżników w sposób rzetelny i należyty. Z tej oczywistej zasady polowace nie akceptują obecności wilków w obawie przed utratą zaplanowanych korzyści, trofeów czy wręcz ostatecznie możliwości polowania na danym terenie w ogóle. W taki oto prosty sposób dochodzi do absurdalnej, bo zupełnie nienaturalnej konkurencji o zdobycz, co skutecznie rozbija względną równowagę ekologiczną. Jeżeli wilki korzystają z ochrony gatunkowej to odpowiednią ochroną należałoby obejmować również najważniejsze wilcze mateczniki z całą ich bioróżnorodną zasobnością i populacjami roślinożerców. W praktyce należałoby mądrze wytypować tereny kluczowe dla wilków w Polsce, by wykluczyć tam konkurencyjną dla nich gospodarkę łowiecką. Na pozostałych terenach, tych intensywnie użytkowanych gospodarczo przez nas ludzi, z pewnością winno się szukać adekwatnych dla każdego terenu najlepszych racjonalnych rozwiązań (...)

Gdy leśnych roślinożerców na skutek jednoczesnej intensywnej działalności człowieka i wilków zaczyna brakować, wilki coraz częściej zmuszone są wchodzić człowiekowi "w szkodę". Mogą wtedy częściej zaglądać do wsi, i to nie tylko w nocy, przeczesywać obejścia i podwórka, próbując polować na te zwierzęta gospodarskie i domowe, które nie zostały zabezpieczone przez drapieżnikami w należyty sposób lub w ogóle bywają puszczane w samopas. Zadziwiająco dobrze radzą sobie z wilkami konie huculskie i to zwłaszcza te już zaprawione w boju - trzymane "półdziko". Tę scenkę na zdjęciu uwieczniłem z dala od najbliższych siedzib ludzkich. Znałem w dolinie Sanu takie dzielne, doświadczone konie, które z powodzeniem żyły przez długie lata w samym centrum areału dużej watahy i to bez żadnych uszczerbków na zdrowiu, choć regularnie stały (niektóre nawet w pojedynkę!) na otwartych pastwiskach nawet w zimowej aurze, niejednokrotnie pozostając pod obserwacją wilków przez 24 godziny na dobę! W ostatnim dziesięcioleciu byłem świadkiem co najmniej kilkunastu aktywnych podchodów, gonitw czy prób polowań wilków na bieszczadzkie hucuły i wszystkie te interakcje ostatecznie kończyły się skuteczną samoobroną koni i/lub rezygnacją wilków z takich łowów. Wszystkie! Z pewnością świadczy to jednak nie tylko o dużej sprawności tych koni, by przeciwstawić się drapieżnikom, ale i o ograniczonej wilczej determinacji wynikającej z dobrej dostępności ofiar dzikich.
10.11.2020

Wilcy - łowcy niemal doskonali?

Wilki polujące grupą stają się łowcami niemal doskonałymi, a jednak ciągle pozostają dobrymi gospodarzami w swoim terytorium. Choć mogą sprawiać wrażenie drapieżników łakomych i pazernych, a w efekcie szkodliwych i destrukcyjnych, to jednak w ogólnym rozrachunku nie prowadzą do wyniszczenia populacji swoich ofiar, gdyż byłoby to dla nich zabójcze. Zdrowa wilcza rodzina podlega prostym i skutecznym ekologicznym mechanizmom i zależnościom, ściśle skorelowanym z liczebnością roślinożerców, zwłaszcza jeleni - głównych ich ofiar. Wataha doraźnie reaguje na zmiany zasobności łowieckiej terytorium. I tak, gdy roślinożerców jest dużo, w konsekwencji powiększają się również wilcze rodziny. Gdy liczebność ofiar spada, wataha wnet zmniejszy się również. Mimo ogromnych więzi rodzinnych opuści ją wówczas starsza młodzież, która ruszy na poszukiwania partnerów i nowych terytoriów. Mechanizmy te umożliwiają utrzymywanie się w wieloleciu stanu względnej równowagi ekologicznej. Dzięki temu wilki mogą żyć szczęśliwie i dostatnio na jednym terenie z czujnymi, zdrowymi jeleniami czy żubrami, ale również ze spokojnymi o swój byt ludźmi. Jest jeden warunek tej zgody - obecność i drapieżnictwo wilków na danym terenie będzie przez ludzi rozumiane i respektowane.
03.11.2020
Roman Gula napisał w dyskusji 04.11.2020: "Niestety, to jest nie do końca takie proste. Po pierwsze wilki są dalekie od bycia doskonałymi łowcami - większość polowań kończy się niepowodzeniem. Między innymi z tego powodu zależności między wilkami i ich ofiarami są dość złożone, nie da się ich opisać prostymi modelami, a badania tego aspektu wilczej biologii są trudne i długotrwałe. Wydaje się, że liczebność wilków jest w dużej mierze limitowana przez terytorializm i mechanizmy socjalne wewnątrz rodzin wilczych. Dużą rolę odgrywają też choroby i pasożyty, których transmisja też związana jest z tym, że wilki są socjalne. Trzeba też pamiętać, że wilki są drapieżnikami które potrafią polować na różne gatunki ofiar, co jeszcze bardziej komplikuje te zależności, bo każda z populacji ofiar może mieć swoją dynamikę. Ponadto w większości badanych systemów wilk-ofiara głównym czynnikiem wpływającym na liczebność ofiar są ludzie, którzy na nie polują. No i równowaga ekologiczna - to fajny mit, który powstał na bardzo wczesnym etapie powstawania ekologii jako nauki. W rzeczywistości wszystkie systemy ekologiczne są dynamiczne z "natury rzeczy" - składają się z bardzo wielu elementów powiązanych bardzo złożonymi zależnościami. Ludziom trudno jest to zauważyć bo żyją zbyt krótko."

Mateusz Matysiak odpowiedział w dyskusji 04.11.2020: "dzięki za sensowne rozwinięcie wątku, bo to wszystko co poruszyłeś ma znaczenie niebagatelne. Siłą rzeczy zastosowałem pewne uproszczenia „na potrzebę”. Ponadto krótki opis pod zdjęciem nie jest odpowiednim miejscem na książkowy esej badawczy. Ale dyskusja pod zdjęciem już tak:) Oczywiście, że mechanizm, z założenia prosty, podlega wielu zmiennym, czasem dość skomplikowanym czynnikom środowiskowym. I tym samym czynnikom podlegają wilki i ich ofiary. Ale wszystko jednak opiera się zasadniczo na dość krótkiej zależności pokarmowej. Oczywiście mocno warunkowanej zachowaniem człowieka co znacząco to komplikuje i co wyraźnie podkreśliłem. Dlatego celowo używam pojęcia „WZGLĘDNEJ równowagi ekologicznej”, która - choć w rzeczywistości napotyka na szereg problemów to jednak w ekologii faktem jest niezaprzeczalnym, bez względu na etap pojmowania tej nauki. Świetnym i świeżym przykładem całkiem bezpośredniej reakcji liczebności wilków na liczebność ofiar jest dynamika mojej ulubionej „wielkiej” bieszczadzkiej watahy „krywickiej”, zwanej też Ruska, która najpierw w ciągu niespełna 10 lat zrobiła się wielka (w tym również można było doszukać się wpływu obecności żubrów w dużej liczbie), bo łowisko na to pozwoliło, ale już wielka nie jest, bo od kiedy spadła znacząco liczebność jeleni i dzików (rzecz jasna wskutek intensywnego użytkowania tegoż łowiska głównie przez wilki i ludzi!) najpierw rozpadła się na podgrupy, a teraz jej liczebność zbliża się do średniego „poziomu wyjścia”. Jak widać dynamika ta ma miejsce na naszych oczach i wcale nie potrzeba wielu pokoleń „badaczy”, by to dostrzec. Jasne, że większość polowań wilków kończy się niepowodzeniem, ale dzieje się to nie tylko z powodu determinacji ofiar, ale bardzo często z woli samych wilków, które potrafią zaniechać tego polowania, gdy ocenią, że jego koszt będzie zbyt duży, tym samym przejść do przygotowania łowów następnych, co czyni z nich łowców jeszcze doskonalszych:) Ale i tu właśnie dlatego użyłem nie bez znaczenia sformułowania „łowcy NIEMAL doskonali”. na co również chciałbym zwrócić uwagę. Zdrowia!"

Jaka będzie zima?

Jaka będzie zima? Tego nie wie nikt! Ani najlepsi synoptycy. Ani najmądrzejsi Indianie. Ani najstarsi górale:) Jeżeli czytacie już od miesiąca czy dwóch jakieś prognozy na nadchodzącą zimę to nie dajcie się wkręcić - to żadne prognozy a jedynie wróżenie z fusów;) Patrząc na ocieplający się klimat pewnie nie czeka nas zima stulecia, ale to są ciągle tylko nasze statystyczne przypuszczenia, które może snuć każdy z nas... A niechaj się dzieje!🌬🌨❄️
01.11.2020

Dziady

Czarny mój Przyjaciel dzień dziś cały gromko wieszczy, co DZIADY zwoływać się zdają!
Czy jesteście gotowi z ogniskiem🔥, jadłem, popitką i kraboszkami🎃 na odwiedziny spragnionych Duszyczek👀?
31.10./01.11.2020

Na planie zdjęciowym "Leśnych Mocarzy"

Choć przyroda nie daje dni wolnych od pracy to jednak... życie = praca = przyjemność💚 Ciekaw jestem Waszych życiowych równań matematycznych;)
W kadrze tego zdjęcia uchwycił mnie całkiem zgrabnie na gorącym uczynku na planie zdjęciowym na połoninie, w trakcie wabienia i filmowania jeleni, Jaro - mój wspaniały kompan bieszczadzkiego rykowiska.
05.10.2020

Nocna strzyga

Puszczańska, "włochata" strzyga, niczym Nyks mityczna, śmiga niemalże niepostrzeżenie po najbardziej mrocznych zakamarkach karpackiego boru. W pobliskich rozległych buczynach rozpoczął się czas jesiennej obfitości. Leśne zjawy pędzą co sił na bukwiowe żniwa masowo okupowane przez żarłoczne gryzonie. Te rozbiegane po ściółce maluchy łakomie zajadają się wysokokalorycznymi orzeszkami po to, by z kolei te latające mogły je spożywać jeszcze tłuściejsze:)
09.10.2020

Powered by SmugMug Owner Log In